
Lubię szczere dziewczyny - Wywiad z Rafałem Mroczkiem
„Jeśli ktoś widzi we mnie tylko gwiazdę, to ja od tego uciekam. Ja i brat jesteśmy całkiem normalni. Słyszę od niektórych osób – kurde, ja cię zupełnie inaczej postrzegałem…” - opowiada Rafał Mroczek, aktor serialu „M jak miłość” oraz uczestnik programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”.
Jak wygląda Twój zwykły dzień?
Wstaję rano, włączam muzykę. Próbuję sobie zorganizować czas. Dzwonię do swoich bliskich, którzy dodają mi dużo pozytywnej energii. Staram się nie wstawać lewą nogą i z uśmiechem na twarzy ruszam do pracy.
Znajdujesz czas na udział w programie i serialu?
Ostatnio gram sporo. mam bardzo dużo pracy. Ale dzięki temu dostaję taki motorek napędowy i mobilizuje się do zorganizowania własnego czasu.
Czyli im masz mniej czasu, tym więcej?
Tak, dokładnie.
Jak mawiają – czas to pieniądz! Tym bardziej, że rozkręcacie biznes…
Tak, firmę eventową i graficzną. Są za to odpowiedzialni ludzie. Ja pomagam im na tyle, na ile mogę. Agencja Mroczek House istnieje na rynku od kilku miesięcy, ale już na swoim koncie mamy sporo sukcesów, i na szczęście obserwujemy ciągły jej rozwój, dziś już wiem, że inwestycja opłaciła się.
Ciekawe kto będzie prezesem? Ty, czy brat?
Tak naprawdę są trzy osoby odpowiedzialne za prowadzenie tej firmy: ja, brat i nasz menadżer. Jesteśmy tak zgodni ze sobą, że firma całkiem nieźle się rozwija.
W wolnej chwili oglądasz telewizję?
Czasami. Zdarza się, że włączę „M jak miłość”. Oglądam jak wypadam i śledzę wątki. Chcę być świadomy jak inni grają. Ale w wolnej chwili czytam również książki i spotykam się ze znajomymi. Tak jak każdy.
Podobno balujesz na dyskotekach!
Na imprezy też chodzę. Jestem młodym, 25-letnim facetem. Nie zamykam się w domu. Chodzę na imprezy z gronem swoich znajomych.
I pewnie wzbudzasz w klubach niemałą sensację…
Jeśli ktoś widzi we mnie tylko gwiazdę, to ja od tego uciekam. Ja i brat jesteśmy całkiem normalni. Nieraz spotykam się z opiniami, że ktoś mnie mija i dopiero potem poznaje. Słyszę od niektórych osób – kurde, ja cię zupełnie inaczej postrzegałem…
Twoje fanki chciałyby się dowiedzieć, czy masz kobietę?
Teraz jestem singlem.
A jakie dziewczyny lubisz?
Szczere, spontaniczne i te, które dopatrują się pozytywów w życiu.
Pozytywów, to znaczy?
Ostatnio mnie dręczy i sprawia dużą przykrość fakt, że nie dopatrujemy się rzeczy pozytywnych. To kreują media i nasi politycy. Doszukujemy się w życiu spraw negatywnych. Gdy stałem się popularny, ludzie zaczęli się doszukiwać negatywów na mój temat.
A co sądzisz o swojej partnerce z „Tańca na lodzie”?
Nadajemy na tych samych falach, doskonale się rozumiemy. Czasami mówimy do siebie podniesionym głosem, ale dlatego, że tak właśnie pracujemy. Bardzo się lubimy, a taniec sprawia nam mnóstwo frajdy.
Jak ci się trenuje na łyżwach?
Do każdego sportu podchodzę bardzo spontanicznie. „Taniec na lodzie” zachwycił mnie od samego początku. Najwięcej frajdy dają mi trudniejsze ewolucje – wyskoki, czy obroty.
Zaliczyłeś też spory upadek!
Miałem kontuzję, która mnie wyeliminowała z treningów na cztery, pięć dni. Miałem pościerane łokcie, trochę wybity bark. Poza tym każdy z uczestników po pierwszych dniach jazdy miał odciski na nogach.
Jesteś przygotowany na kontuzje?
Wiadomo, że w takim sporcie mogą wystąpić. Staramy się asekurować. Tak samo jak nasi partnerzy czuwają nad naszym bezpieczeństwem. Nie da się jednak wykluczyć kontuzji nawet podczas programu na żywo.
Ostatnio głośno o waszym konflikcie z programem Big Brother…
Nie zostawię tego bez odgłosu prawnego. O tym, że byliśmy na castingu i poprowadzimy ten program dowiedziałem się z mediów. Bardzo się zdziwiłem. Tata zadzwonił – Rafał, o co chodzi? Odpowiedziałem mu: tato, ja też nie wiem o co chodzi!
Niezła niespodzianka!
Potem jeszcze pojawiła się informacja, że któryś z nas wchodzi do tego programu. To była bardzo niekomfortowa sytuacja dla nas, że musieliśmy interweniować. Nie chcielibyśmy być bohaterami Big Brothera bez naszej wiedzy.
A może jednak chciałbyś wziąć w nim udział?
Mam tyle zajęć, że absurdem byłaby obecność w kolejnym show. Z kolei brat ma wziąć niebawem udział w międzynarodowym projekcie. To będzie projekt organizowany poza granicami naszego państwa. Ale o szczegóły proszę pytać brata.
Nie bądź taki tajemniczy!
Powiem tyle, że chodzi o taniec.
Masz ochotę wziąć udział w „Jak oni śpiewają”?
Nie, nie. Śpiew to nie moja domena. Podśpiewuję sobie, ale tylko dla siebie. Gdy leci jakaś fajna muzyka w samochodzie, śpiewam spontanicznie. Miałem telefon odnośnie mojego udziału w tym show, ale to nie dla mnie.
Twoja koleżanka z serialu, Ania Mucha wyjechała do USA. A Ty o tym nie marzysz?
Nigdy o tym nie myślałem. Dobrze mi w Polsce.
Nie masz dość popularności?
Gdybym zastanawiał się tylko nad popularnością, to pewnie niewiele bym osiągnął. Chciałbym jeszcze wiele rzeczy zrobić w życiu. Któregoś dnia mama zgłosiła nas na casting, a potem szedłem dalej. Spełniłem swoje marzenia. Teraz spełniam kolejne.
Komentarze na Twój temat są różne…
Może rzeczywiście jest mnie za dużo w telewizji.
Krytykują was m.in. zawodowi aktorzy!
Artykuły, które się pojawiły w „Fakcie” są nieprawdziwe.
Ale Andrzej Grabowski osobiście mi powiedział, że grasz siebie…
To jest jego opinia i jego problem. To się skupiło na naszych osobach, a w show-biznesie jest mnóstwo osób bez szkoły aktorskiej. Spotykamy się też z bardzo dobrymi opiniami od zawodowców. Mówią, że robimy postępy.
Zamierzasz odpocząć?
Tak. Mam w planach rejs ze znajomymi Katamaranem. Czekam też na Sylwestra.
Rozmawiał Tomasz Piekarski / MW MEDIA

on 3 May 2008 o 7:46 pm
Rfał Mroczek mówi prawde czeklamy na rejs i bardzo nie możemy sie doczekać .
Jestem jego niby dziewczyna zawsze jesteśmy razem na dobre i na złe